wtorek, 12 listopada 2013

Ciągły problem, czyli dlaczego doba ma tylko 24 godziny

Nawet nie mam pojęcia kiedy minął październik. Dodatkowo ostatnie dwa tygodnie były bardzo pracowite, co przedstawię Wam w kolejnych wpisach. Dzisiejszy wpis może nie będzie długi, ale za to bardzo obfity w zdjęcia. 


Ostatnio bardzo często robię przepiśniki, notesy i kalendarze. W międzyczasie uszyłam także kilkanaście sów i kilkadziesiąt serc. Miałam w planie uszycie kilku poszewek na poduszki, ale cóż... doba ma tylko 24 godziny.



























Ponadto w październiku obchodziłyśmy z Marysią pierwsze ważne szkolne święto – Dzień Nauczyciela. Z tej okazji dla Pani Ewy, która opiekuje się i uczy moją Kluskę plus 24-osobową gromadkę dzieci, przygotowaliśmy wraz z Rodzicami niespodziankę. Aby Pani Ewa miała pamiątkę po naszych dzieciaczkach - zrobiłam album, gdzie każde dziecko odcisnęło swoją rączkę. Prezent okazał się miłą niespodzianką i wywołał na twarzy Pani Ewy uśmiech – a oto chodziło...




Październik rozpieszczał nas pogodowo. Mimo, że poranki były mgliste i zimne, popołudnia były ciepłe i słoneczne. Korzystałyśmy zatem z Kluską chodząc na leśne spacery.  Mimo iż w samym lesie już nie znalazłyśmy grzybów, postanowiłam z Maryśką upiec jadalne muchomorki. Słodkości upiekłam według nieskomplikowanego przepisu na kruche ciastka. Świetnie pasują do gorącej herbaty z cytryną i do nowych „muchomorkowych” kubków, które siostra kupiła mi za naprawdę śmieszne pieniądze – 2 zł za sztukę.




Wpis miał być krótki, a wyszedł bardzo długi. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Życzę Wam dużo słońca, mimo krótszego już dnia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz