czwartek, 3 października 2013

Sowy, sowy, wszędzie sowy...

Mam ostatnio wrażenie, że nie tylko moje siedlisko opanowały sowy. Widzę je na bluzkach, torbach, jest częstym motywem biżuterii. Są po prostu wszędzie...



Moja Marysia także pokochała te ptaszki, szczególnie w różowych odcieniach. Ma już w swojej kolekcji mamusię, tatusia i dziecko. Całą sowią rodzinkę...



W moim salonie także zamieszkały sowy; poważne i dostojne. Chcę jeszcze stworzyć poduszki z nadrukiem właśnie z tym motywem. Nowe obrazki w ramkach, które zastąpiły różowe piwonie mają mnie do tego zmotywować. 



Wrzesień, jako miesiąc z literką „r” w nazwie jest chętnie wykorzystywany jako miesiąc ślubny. Powstały zatem kolejne albumy ślubne. Do kompletu uszyłam sowie pary młode. Z tego co wiem Państwo młodzi byli bardzo zaskoczeni i zadowoleni, co cieszy mnie ogromnie.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz