Od brata dostałam dosyć spory kawałek filcu. Jest on gruby, ma około pół centymetra grubości, w pięknym szarym kolorze. Pierwszy raz szyłam torbę, więc troszkę się nagłówkowałam, ale w końcowym efekcie powstała pojemna torba. Rączki i kwiat powstały z kawałka ekoskóry – to była chyba stara kurtka. Jestem bardzo zadowolona. I dumna...
środa, 2 października 2013
Stare jak nowe
Uwielbiam, gdy ze starego uda mi się stworzyć coś nowego, oryginalnego i pięknego. Cieszę się, że udaje mi się uchronić przedmiot od wyrzucenia. Tak było ze starym swetrem. Nie w moim stylu, ale w pięknym kolorze, ze ślicznym splotem. Dlatego nie chciałam się tego swetra pozbywać. Wystarczyło dosłownie pół godziny i powstały dwie czapeczki i szal - komin dla Marysi. Idealne na coraz chłodniejsze dni.
Od brata dostałam dosyć spory kawałek filcu. Jest on gruby, ma około pół centymetra grubości, w pięknym szarym kolorze. Pierwszy raz szyłam torbę, więc troszkę się nagłówkowałam, ale w końcowym efekcie powstała pojemna torba. Rączki i kwiat powstały z kawałka ekoskóry – to była chyba stara kurtka. Jestem bardzo zadowolona. I dumna...
Od brata dostałam dosyć spory kawałek filcu. Jest on gruby, ma około pół centymetra grubości, w pięknym szarym kolorze. Pierwszy raz szyłam torbę, więc troszkę się nagłówkowałam, ale w końcowym efekcie powstała pojemna torba. Rączki i kwiat powstały z kawałka ekoskóry – to była chyba stara kurtka. Jestem bardzo zadowolona. I dumna...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz