I
już po wszystkim... Bożonarodzeniowa gorączka minęła, z hukiem powitaliśmy Nowy
Rok, a ja dopiero teraz mogę ze spokojem nacieszyć się odpoczynkiem. Ostatnie
dwa tygodnie minęły dosłownie w biegu i nie zdążyłam Wam złożyć życzeń
świątecznych i noworocznych. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i przyjmiecie ode
mnie spóźnione, ale z serca płynące życzenia; aby Was zdrowie nie opuszczało,
abyście spotykali na swojej drodze samych dobrych ludzi i aby spełniały się
Wasze marzenia; te wypowiedziane głośno i milczące w Waszych sercach. Życzę Wam
abyście byli szczęśliwi...
Mam nadzieję, że Pan Internet nie będzie się już więcej buntował, w współpraca będzie przebiegała gładko i przyjemnie. Dlatego z wielkim opóźnieniem chcę Wam przedstawić nasze bożonarodzeniowe Siedlisko.
Wiele blogowych koleżanek pożegnało już bożonarodzeniowe dekoracje, ale u nas tradycyjnie świątecznie jest do końca stycznia.
Nasza Zielona Dama cała w czerwonych groszkach, muchomorkach i reniferkach - podobnie jak całe Siedlisko.
Tegoroczne
święta spędziliśmy w Gnieźnie, u mojej mamy, gdzie przy wigilijnym stole
spotkały się trzy pokolenia. Było dużo wzruszeń, śmiechu i gwaru. Prawdziwie
radosne święta...
Teraz
nadszedł czas Nowego 2014 Roku oczywiście z wieloma postanowieniami. Już mam w
planie wiele zmian w naszym Siedlisku. Remontowo - dekoracyjnych. Przede
wszystkim musimy skończyć remont kuchni. Ostatnio plany wnętrzarskie kuchni
trochę się zmieniły, ale o tym napiszę wkrótce... Tak czy siak już nie mogę się
doczekać gotowania w mojej nowej kuchni.
Oczywiście
muszę pomalować swoje nowe-stare meble ogrodowe. Uszyć do nich nowe poduchy.
Chciałabym odświeżyć kącik wypoczynkowy na naszym podwórku. Na razie szukam
inspiracji w Internecie i mam nadzieję, że znajdę coś interesującego.
Jednocześnie niewymagającego dużych nakładów finansowych...
Zatem wracam do normalności. Muffinki pomalowane, kolejne kartki i przepiśniki się robią...
Życzę Wam inspiracji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz