U wielu moich blogowych koleżanek już
świątecznie, a u mnie wszystko jeszcze w proszku. W dodatku remont kuchni,
który chyba nigdy się nie skończy.
Wszędzie kurz, naczynia w kartonach, a świąteczne pierniczki piekłyśmy z
Marysią w salonie, bo w kuchni miejsca brak.
Aby nie myśleć o tym bałaganie dużo
szyję wykorzystując stare skrawki tkanin. Powstały kolejne śmieszne renifery,
przytulne podusie oraz pojemniki na orzechy i jabłka.
Po raz pierwszy uszyłam także śpiochy. Wykorzystałam stare poszewki kupione za grosze w ciucholandzie. Uwielbiam wyszukiwać takie perełki, tym bardziej że wzór na tkaninach jest bardzo urokliwy.
Powstały kolejne kalendarze i przepiśniki.
Gdy Marysia śpi, w mojej głowie budzą się twórcze umysły. Zawsze najlepiej pracowało mi się w nocy. Wtedy jest spokój, mogę popracować w towarzystwie ulubionej muzyki, z kubkiem aromatycznej herbaty.
Życzę Wam spokojnych przygotowań...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz